niedziela, 14 czerwca 2015

Analfabetka, która potrafiła liczyć- Recenzja





                                                               O   Autorze

                                                           Jonas Jonasson, pisałam o nim już przy pozycji "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął".
 Człowiek,  który sprzedał cały swój biznes by oddać się całkowicie pisaniu powieści. Fenomenalnych powieści.









Trochę geografii, trochę historii


           Soweto leżące w Republice Południowej Afryki, było w 1967 roku jedną największych w Afryce dzielnicą slumsów, gdzie ludzie ( czarnoskórzy) byli poniżani i wykorzystywani do pracy. Byli to ludzie ubodzy, nie tylko materialne, ale również ubodzy, w wiedzę, tylko 5% uczęszczało do szkoły a ponad połowa była analfabetami. W mieście zamieszkiwał również znany działacz Nelson Mandela. Soweto walczyło o zniesienie apartheidu (miasta-getta) a czerwcu 1976 roku młodzież w Soweto rozpoczęła protest w sprawie obowiązku nauczania języka afrikaans w szkołach dla ludności kolorowej. Niestety nie obyło się bez ofiar a na pamiątkę tego wydarzenia od 16 czerwca 1991 roku obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Dziecka Afrykańskiego.





Fabuła

"Statystyczne prawdopodobieństwo, że mała analfabetka z Soweto lat siedemdziesiątych dorośnie i pewnego dnia znajdzie się w samochodzie do przewozu ziemniaków wraz z królem i premierem Szwecji, wynosi jeden do czterdziestu pięciu miliardów siedmiuset sześćdziesięciu sześciu milionów dwunastu tysięcy ośmiuset dziesięciu.                                  Tak wynika z wyliczeń tejże analfabetki."                                                                            

          Bohaterką powieści, jest Nombeko Mayeki. W chwili gdy ja poznajemy ma 14 lat i od dziewięciu  pracuje na tym samym stanowisku- czyścicielki latryn w Soweto, która właśnie  awansowała na kierowniczkę w sektorze B. Nombeko to dziewczyna,  przebiegła i spostrzegawcza. W takiej dzielnicy jak Soweto nie trudno było o gwałty, szczególnie na młodych bezbronnych dziewczynach. Jednak Nombeko zawsze była "uzbrojona" w nożyczki, które od czasu do czasu wbijała w udo pewnemu "obleśnemu dziadowi". Co najważniejsze, tytułowa analfabetka Nombeko Mayeki analfabetką była tylko przez moment, co więcej przejawiała niezwykłe zdolności do liczb i wzorów matematycznych. Jednak Przełożony Nombeko   uznał, że jest ciężka współpracy i właśnie ją zwalnia. Dziewczyna nie zastanawiała się dłużej, wiedziała że nie może zostać tam ani chwili, wiedziała że musi wyruszyć w swoją pierwszą w życiu podróż poza granice Soweto. Wybierała się na 75 Andries Street w Pretorii, do Biblioteki Narodowej.

      Okoliczności jej wycieczki, jednak nabrały zupełnie innego obrotu. Gdy dotarła do centrum Johannesburga, została potrącona przez samochód w dniu swoich piętnastych urodzin. Nombeko została winna wypadku, bo szła chodnikiem, którym czarnym, nie wolno było spacerować. W ramach kary została skazana na siedem lat u boku inżyniera van der Westhuzena (tego, który ją potrącił) jako sprzątaczka  obiekcie zajmującym się konstruowaniem bomb atomowych. Południowoafrykański program zbrojeń nuklearnych, był tajny i bardzo chroniony, ogrodzenie pod napięciem, strażnicy, psy, pole minowe. Nombeko już od pierwszej chwili obmyślała plan jak ucieczki, chociaż wiedziała że nie będzie to łatwe.
     Przebywając w Pelindabie miała okazję korzystać z biblioteki ośrodka, chociaż literatura, po którą sięgała była głównie z zakresu, chemii, elektrotechniki i metalurgii. Miało to swoje plusy bo dziewczyna  przyswoiła wiedzę większą niż sam inżynier i reszta twórców bomby. Nombeko w ośrodku poznaje również trzy Chinki, które zajmowały się jedzeniem, ale też były specjalistkami od zatruć, falsyfikowania starożytnych dzieł sztuki. Dzięki  Chinkom Nombeko mogła również nauczyć się języka Wu, który jak się okazało w przyszłości był jej bardzo przydatny. Inżynier mimo niechęci do "tejjakjejtam" bo tak zwykł ją nazywać zauważył, że Nombeko posiada dużą wiedzę  i znajomość języków, mianuje więc ją "pomagierką" Westhuizena tłumacząc przy ważnych spotkaniach oraz zagłębiając się w dokumenty z opisami problemów, badań, analiz dotyczących konstrukcji bomby.

Lata mijały i z siedmiu przebytych w ośrodku, zrobiło się znacznie więcej. Nombeko, wraz z Chinkami nadal opracowywały plan ucieczki. Aż pewnego razu Nombeko dostała szansę i trafia do Szwecji gdzie poznaje Holgera 2, który pomaga jej w odebraniu przesyłki, a mianowicie dziesięć kilogramów suszonego mięsa antylopy. Jednak co się okazuje, przesyłka z pewnością nie wżyła dziesięć kilogramów, a znacznie więcej i tym bardziej jej zawartość nie przypominała suszonego mięsa antylopy.

        Dalej losy Nombeko pędzą, przynosząc coraz to nowe zaskakujące przygody. Bomba atomowa, ścigający Nombeko agenci Mossad, przejażdżka z premierem i królem Szwecji.Czyste szaleństwo

Moja opinia 


       Styl Jonasa Jonassona, mogłam już poznać, podczas lektury "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" Pełen ironii, nieprawdopodobnych zdarzeń, humoru i groteski. Tutaj w "Analfabetce" przedstawił  nie gorszą historię dziewczyny pochodzącej z biednego Soweto, która swą bystrością, umiejętnościami i stoickim spokojem wzbudza od razy sympatię czytelnika.

Płynność dialogów, charakterystyczne postaci, wciągająca  fabuła. Z przyjemnością czytało się tę powieść.
      Jonasson w prosty sposób, łączy historyczne wydarzenia z przygodą, zwykłych ludzi, czy to są uciekający staruszkowie,  czy młode dziewczyny z Południowej Afryki. Podoba mi się taki mix i z niecierpliwością czekam na inne powieści wychodzące z pod pióra Jonassona,  bo są szalone, tryskają humorem, odrywają od rzeczywistości napawają optymizmem i uśmiechem od ucha do ucha.


INFORMACJE:


Autor: Jonas Jonasson

Tłumacz: Bratumiła Pawłowska-Pettersson
Data wydania: 18.02.2015 r.
Wydawnictwo: W.A.B
Kategoria: Literatura współczesna
Liczba stron: 416
Moja ocena:10/10