poniedziałek, 21 września 2015

#2 Poniedziałek z Sherlockiem

Jest poniedziałek, więc czas na Sherlocka. Wspólnie ze swym oddanym przyjacielem i pomocnikiem dr. Watsonem otrzymują kolejną intrygującą sprawę.






Z Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa






Fabuła 

      Przyjaźń, wspólne mieszkanie Sherlocka i Johna trwa już jakiś czas. Sherlockowi jednak doskwiera brak pracy,  w ostatnim czasie nie trafiło się żadne zlecenie. Detektyw nie jest przyzwyczajony do tak prostego życia i monotonii i jak sam mawia jego umysł buntuje się przeciwko stagnacji, dlatego też potrzebuje zastrzyku emocji i to dosłownie.  Nie uchodzi to uwadze Johna,  który martwi się o swego przyjaciela, dając mu rady, by zaprzestał stymulacji narkotykiem, gdyż szkodzi to jego zdrowiu. Jednak Sherlock potrzebuje zajęcia, sprawy do rozwikłania, trudnego szyfru, a wtedy będzie w swoim żywiole, bez pomocy sztucznych środków. 

"Nie potrafię egzystować bez intelektualnej podniet. Po cóż innego warto byłoby żyć? [...] Co z tego, że posiadam pewne zdolności, doktorze, skoro nie mam gdzie ich wykorzystywać? "


Na szczęście rutyna już niebawem zniknie, bo panów odwiedza młoda kobieta Mary Morstan. Panna Morstan prosi Sherlocka o pomoc, w sprawie zniknięcia jej ojca, lecz nie jest to świeża sprawa, bo pan Morstan zaginął prawie dziesięć lat temu...

Ojciec panny Morstan był oficerem służącym w pułku stacjonującym w Indiach. Kiedy dostał roczną przepustkę, natychmiast wrócił do Londynu, wysyłając córce telegram  informował, że czeka w hotelu "Langham". Po przybyciu na miejsce panna Morstan dowiedziała się od pracowników, że jej ojciec faktycznie jest zameldowany w tym hotelu, jednak poprzedniego wieczoru wyszedł i nie wrócił. Mary zgłosiła w tamtym czasie zaginięcie ojca na policję, jednak to nie przyniosło efektu. W rzeczach ojca znalazła tajemniczy dokument podpisany jako "znak czterech" a poszukiwania nie dały efektu. Po kilku latach od zaginięcia ojca, Mary co roku tego samego dnia otrzymywała tajemnicze pudełko, w którym znajdowała się jedna lśniąca perła.  Dla Sherlocka sprawa wydała się niezwykle interesująca, tym bardziej, że panna Morstan pokazała, telegram, który otrzymała jeszcze tego dnia. Treść wiadomość podkreślała, że młoda dama jest  pokrzywdzoną osobą i w takim wypadku nieznajomy prosi o pilne spotkanie. Oczywiście panna Morstan zabiera ze sobą Sherlocka i Johna jako towarzyszy, bo tak też zasugerował tajemniczy nadawca.

Sprawa, która początkowo wydawała się być dla Sherlocka mało skomplikowana, jednak coraz bardziej sprowadza do ślepych zaułków i licznych niewiadomych. Ponad to pojawia się wielki skarb z Agry, mężczyzna z drewnianą nogą i niespodziewana śmierć. Sprawa nieco wymyka się z rąk Sherlocka, zatrzymując się w martwym punkcie. Lecz stan ten, na szczęście nie trwa zbyt długo. Sherlock ma swoje sposoby i nie spocznie, póki nie rozwikła zagadki. Bystrość, wiedza, zmysł obserwacji, umiejętność dedukowania, pomogą w schwytaniu winnego, zanim to jednak nastąpi Sherlock i jego pomocnicy odbędą szalony pościg po wodach Tamizy.

Znak czterech charakteryzuję się wartką akcją, chociaż początkowo idzie ona nieco powoli, dodając do tego wiele znaków zapytania i tajemnic. Później nieco się rozkręca, by znów zatrzymać się na moment. Jednak przy końcu nabiera niesamowitego rozpędu  ujawniając historię tajemniczego skarbu oraz znaku czterech.
Ponad to w tym opowiadaniu mamy nie tylko tak fantastyczny wątek kryminalny, ale również miłosny dotyczący Johna. Całość szyta się świetnie i szybko. 

Moja ocena

Czytając Znak czterech otrzymałam fantastycznie skonstruowaną fabułę, pełna tajemnic i intryg, główkowania i szalonego pościgu. Czułam, że to opowiadanie jeszcze bardziej mnie wciągnęło niż Studium w szkarłacie próbowałam sama doszukać się prawdy u znaleźć winowajcę, ale Sherlock jest tylko jeden i bardzo dobrze, bo mi było być tak zaskoczoną :)


Znak czterech
 Liczba stron opowiadania: 74
Moja ocena: 10/10