poniedziałek, 28 września 2015

#3 Poniedziałek z Sherlockiem




Z Księgi Wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa





Przygody Sherlocka Holmesa to zbiór dwunastu opowiadań, ale żeby nie robić tutaj chaosu i wklejać mega długiego posta, postanowiłam je podzielić na części. Więc dziś pierwsze trzy opowiadania, które choć krótkie, nadal pokazują bystrość, inteligencję i fenomen jego dedukowania.

Część: 1

Opowieść Pierwsza 
SKANDAL W BOHEMII

Odkąd John wziął ślub z Mary przyjaźń między nim a Sherlockiem nieco się poluźniła. John zaczął praktykę lekarską, wracając pewnej nocy od pacjenta i przejeżdżając Baker Street poczuł, sentyment i chęć spotkania z Sherlockiem. Chociaż detektyw nie słynął ze zbytniego okazywania radości to w głębi serca jednak ucieszył się widząc swego przyjaciela i pomocnika. Sherlock  wtajemniczył Jona w sprawę, której być może się podejmie. Otóż Holmes otrzymał list, w którym nadawca informuje go, o przybyciu ważnej osoby, zaznaczając by nie czuł się urażony bo sprawa jest delikatna a jego gość będzie miał maskę na twarzy. Oczywiście treść listu zaintrygowała Johna. Po wstępnych przypuszczeniach, skąd został nadany list, Sherlock domyśla się kto może być jego gościem. Pojawienie się tajemniczego klienta tylko to potwierdza, a okazuje się nim być ktoś, kto sprawuje wysokie stanowisko. Sprawa jest delikatna. Klient zwierza się, opowiada o wizycie w Warszawie gdzie poznał Irene Adler, z którą wplątał się niestosowna relację. Klient bojąc się kompromitacji , chce odzyskać listy, które pisał z Irene oraz zdjęcie. Sherlock oczywiście musi znaleźć miejsce, w którym Irene Adler je ukrywa. Obmyślając plan, który później wdrażają Sherlock odrywa skrytkę, w której ukryte jest zdjęcie. Zakończenie tej przygody jest bardzo zaskakujące i zupełnie inne niż przypuszczał sam Holmes. 
  "Wielki skandal zagrażał królestwu Bohemii, a kobiecy spryt zniweczył misterne plany Sherlocka Holmesa"


Opowieść druga
LIGA RUDZIELCÓW 

John podczas odwiedzin u Sherlocka zastaje go w towarzystwie tęgiego, rudowłosego mężczyzny. Sherlock przedstawia Johna panu Wilsonowi, tłumacząc, iż był on pomocnikiem przy rozwiązaniu wielu trudnych zagadek. Wtajemnicza Johna w sprawę, z którą przyszedł pan Jabez Wilson. John otrzymuje skrawek ogłoszenia z przed pięciu miesięcy, które głosiło iż istnieje możliwość zatrudnienia jednej osoby w Lidze Rudzielców. Stawka wynosiła cztery funty tygodniowo, a wykonywane czynności miały być bardzo proste. Warunkiem jest jednak obowiązek posiadania płomiennie rudych włosów. Udając się pod wskazany adres i przeprowadzając rozmowę z Duncanem Rossem pan Wilson dowiaduje się, że praca którą miałby wykonywać, to przepisywanie encyklopedii przez cztery godziny dziennie, jest też ostrzegawczy warunek,  w czasie pracy pracownik nie może opuścić budynku, jeśli to zrobi utraci posadę. Pan Wilson prowadzi mały lombard, który nie przynosi dużych zysków, chęć zarobienia czterech funtów tygodniowo, przy tak lekkiej pracy skusiła go do przyjęcia tejże posady. Powierzając obowiązki przy lombardzie swojemu zaufanemu pracownikowi pan Wilson Codziennie stawiał się w biurze i przez cztery godziny skrupulatnie przepisywał encyklopedię. Problem zaczął się gdy pewnego ranka chcąc jak zwykle wejść do biura dostrzegł kartkę, na której widniał napis głoszący, że Liga Rudzielców właśnie została rozwiązana. Zdezorientowany Pan Wilson nie wiedział co robić pytał o pana Duncana w budynku ale nikt o nim nie słyszał. Podczas prowadzenia śledztwa i wizyty w lombardzie pana Wilsona Sherlock już w głowie miał rozwiązanie zagadki, zaznacza w rozmowie z Johem, że wiąże się ona z poważnym przestępstwem. Panowie ustalają ponownie spotkanie na dziesiątą rano następnego dnia. Gdy John pojawia się na Baker Street o umówionej porze w mieszkaniu dostrzega jeszcze dwóch mężczyzn, to inspektor Jones ze Scotland Yardu, oraz pan Merryweather dyrektor jednego z Londyńskich banków. Ta intrygująca sprawa znów zakończy się pomyślnie i po raz kolejny zaskoczy.
"Ta sprawa ocaliła mnie przed nudą - odparł mój przyjaciel, ziewając. - Niestety już czuję, że znów się w niej pogrążam. Całe moje życie stanowi jeden wielki wysiłek, by uciec przed banałem egzystencji. Te drobne zagadki mi w tym pomagają".

Opowieść trzecia
SPRAWA TOŻSAMOŚCI

Gdy pewnego dnia, Sherlock i John przesiadywali w mieszkaniu na Baker Street rozmawiając i zerkając przez okno, dostrzegli na chodniku młoda damę, która zdaniem Sherlocka ma problemy sercowe, widać było jej zdenerwowanie  i niepewność. Bez wątpienia młoda dama wahała się czy skorzystać z pomocy Sherlocka. Jednak po chwili panowie słyszą pukanie do drzwi a w nich pojawia się własnie ta sama kobieta, panna Mary Sutherland. Sherlock Holmes nie byłby sobą, gdyby od progu nie powitał gościa swoimi spostrzeżeniami na temat uciążliwości pisania na maszynie, przy tak  słabym wzroku  panny Mary. Oczywiście wprawił tym samym kobietę w zaskoczenie. Panna Mary przyszła prosić Sherlocka o pomoc.  Kobieta opowiedziała o swoich trudnych relacjach z ojczymem, który zabrania jej jakiegokolwiek życia towarzyskiego i który jest od niej starszy tylko o pięć lat, o spadku który zostawił jej wuj oraz o swoich dochodach. Oczywiście puentą tych opowieści,  tak jak przypuszczał Sherlock była historia miłosna. Mimo protestów panna Mary podczas nieobecności ojczyma wybrała  się wraz z matką na przyjęcie i poznała tam  pana Hosmera Angelsa, który oczarował ją i tak spotykali się jeszcze po przyjęciu, pisali do siebie listy, Sherlocka zaintrygowała natomiast informacja, że listy od pana Hosmera były pisane na maszynie a panny Mary ręcznie i dostarczane do placówki pocztowej, a nie bezpośrednio na  prywatny adres Pana Hosmera. Pannie Mary nie wydawało się to wtedy niczym szczególnym. Razem z Hosmerem postanowili wziąć ślub, do którego jednak nie doszło, gdyż jej wybranek  nie zjawił się w kościele. Sherlocka mocno zainteresowało, to że ojczym panny Mary i narzeczony pan Hosmer nigdy się nie spotkali, w głowie pojawia się szybkie rozwiązanie i odpowiedź dlaczego pan Hosmer nie pojawił się na własnym ślubie.
"Od dawna jestem przekonany, że właśnie rzeczy drobne mają największe znaczenie".


Odkąd dostałam tę piękną Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa jestem uzależniona od przygód Sherlocka. Uwielbiam jego inteligencję, przenikliwość, nawet tę ekscentryczność i jak lubił się popisywać swoją sztuka dedukcji. Przy każdym z dwunastu opowiadań siedziałam z ciekawością i uśmiechem na twarzy, szczególnie do gustu wpadła mi opowieść, w której pojawia się Irene Adler "Ta Kobieta" to jedyna osoba, która mogła przechytrzyć wielkiego detektywa i na pewno swoją przebiegłością zostawiła swój ślad w głowie Sherlocka.