wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie miesiąca sierpień + podsumowanie wakacyjnych lektur


Tak, tak moi drodzy czas niestety pędzi nieubłaganie kolejne wakacje za nami, jednak "Wszystko ma swoje  dobre strony, a najwięcej dobrych stron ma książka" P. Coelho :D

 Początek kolejnego miesiąca to jednocześnie czas na  podsumowania mijającego,  też zrobiłam takie krótkie przypomnienie wszystkich wakacyjnych lektur, które towarzyszyły mi tego lata. Wszystkie były dla mnie fantastycznymi przygodami, z każdą przeżyłam coś innego, jakie to fascynujące, że książki potrafią tak oderwać od rzeczywistości.








Tym razem zacznę tylko od ilości stron przeczytanych w tym ostatnim miesiącu wakacji i było ich ..2061. Chyba dobry wynik chociaż nieco gorszy, niż w poprzednich miesiącach.



W sierpniu na blogu pojawiły się też nominacje do Tagów 

Nominacja do Liebster Award od Emila z Piórem wśród książek TUTAJ

Kolejne LBA od Yelle z Latające książki TUTAJ
Summer Madness Book Tag od Mady z Opinium Kosa TUTAJ  Od Magdy mam jeszcze jedną nominację do AlboAlboTag, a odpowiedzi pojawią się niebawem. 


Były  też post o cudownych Polskich książnicach poza granicami naszego kraju, jeśli nie widzieliście a jesteście ciekawi zapraszam TUTAJ

A w w minionym właśnie weekendzie i poprzednim pojawił się weekendowy przegląd blogowy TUTAJ i TUTAJ


No i oczywiście tradycyjnie, stos sierpniowy, którym sama się zaskoczyłam bo wydawało mi się że nic nie kupiłam, nic nie pożyczyłam i nie dostałam a tu taaadaaaam!




Zaczynając od  góry

Mały przewodnik po Barcelonie, dostałam od mężulka będzie w sam raz na październikową wycieczkę do tego miasta :)

Pływak- Joakim Zander. Szwedzki kryminał, pożyczyłam od kumpeli ;)

Śnieżka musi umrzeć- Nele Neuhaus. Literatura niemiecka, chyba pierwszy raz będę czytać. Również pożyczyłam od tej samej kumpeli.

Pochłaniacz- Katarzyna Bonda. Czy coś więcej trzeba dodać? chyba nie ;) Kupiłam sama ;)

Thriller Zimowe dzieci- Jennifer McMahon. podarunek od znajomych :)

NOS4A2- Joe Hill. Kupiłam na Fincie za punkty. Jestem ciekawa ogromnie tej książki. Ciekawe czy powiedzenie "Nie daleko pada jabłko od jabłoni" sprawdzi się ;)

Na krawędzi szaleństwa- Michael Dobbs. Autora możecie kojarzyć dzięki genialnemu thrillerowi politycznemu House of Cards. Tę książkę wygrzebałam z wielkiego kosza w jednym z supermarketów, kupiłam za grosze.

Morfina- Szczepan Twardoch. Ponoć Szczepana Twardocha, albo się pokocha, albo znienawidzi. Słyszałam/czytałam wiele opinii, jedni się zachwycali inni nie mogli przejść przez jego powieści. Mnie ta książka zwabiła swoim opisem. Jak będzie? przekonam się już w tym miesiącu, w ramach cyklu "Cudzych autorów czytacie swoich nie znacie"

Ach i na koniec cudowna, jedyna przepiękna, największa książka i pod względem stron, pod względem swoich wymiarów, zdecydowanie pod względem swojej wagi i przede wszystkim pod względem tego co w środku zawiera, perełka mojej biblioteczki!
Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa- Sir Arthur Conan Doyle. Jesień kojarzy mi się zawsze z powieściami kryminalnymi tudzież detektywistycznymi. Dostałam od mężulka.  Już zaczęłam czytać i mam pewien plan ;)

Uff, uff  tak się właśnie prezentują sierpniowe książki. Czytaliście którąś? Jakie były wasze odczucia?

Ale, ale moi drodzy to jeszcze nie koniec moich podsumowań, bo przecież jeszcze nie przypomniałam co tam w sierpniu było poczytane,  połączyłam to w taką luźną formę wraz z pozostałymi letnio-wakacyjnymi lekturami ;)

CZERWIEC

Wakacje rozpoczęłam od tajemniczego odkrycia nieżyjącego mężczyzny, który jak się okazało "oglądał" w takim stanie telewizję od 4 miesięcy. Wszystko to w książce Jaskiniowiec KLIK. Potem bardzo cofnęłam się w czasie, bo aż do średniowiecznej Anglii by później kontynuować przygodę w Persji! Ależ to była wycieczka wraz z Medicusem KLIK. Moja wakacyjna przygoda z ogrzanej piaskiem Persji przeniosła się później do Soweto w Afryce i tam poznałam Nombeko Analfabetkę, która potrafiła liczyć KLIK. Po raz kolejny jednak stwierdzam, że znów przeskoczę w czasie. Przeniosłam się w  lata 20 XX wieku. W Kafeterii spotkałam, nie zgadniecie Herculesa Poirota! tak, tak tego, który umarł (ponoć) Nie jestem do końca pewna czy to był on,  bo w sumie różnił się od tego jakim go zapamiętałam. Oczywiście rozwiązywał pewną zagadkę z Inicjałami  zbrodni KLIK.  Później przemierzyłam znów kawał czasu i wróciłam do teraźniejszości. Byłam w Warszawie.  Poznałam tajemniczego Szatyna, nie powiem denerwował mnie czasami, w swoje sidła złapał trzy dziewczyny, jakby był jakimś czarodziejem, ale było też zabawnie i orzesz w mordę jak facet może tak dogłębnie zrozumieć kobiecy punkt myślenia? nic tylko krzyczeć Oddawaj Różdżkę Phong! KLIK Ze stolicy się już nie ruszałam. Pewnego dnia byłam świadkiem rozmowy eleganckiej kobiety z młodym przestraszonym chłopakiem, który palił papierosa przed budynkiem, coś mu tak wytykała, że "tu się nie smrodzi" po czym sama zapaliła! spoglądałam na nich, bo mnie mocno zaintrygowali, szczególnie ona, widać że twardo stąpa po ziemi. dowiedziałam się że to prawniczka i to całkiem dobra, a młody, który obok wtedy niej stał to aplikant. Prowadzili sprawę, która doprowadziła do Kasacji  KLIK 

LIPIEC

Wakacje trwają, a z czym się kojarzą takie wakacje w pełni? pachnące rozkwitnięte kwiaty, pszczoły. Hmm no właśnie dzięki małej czternastoletniej Lili Owens naprawdę poznałam Sekretne życie pszczół KLIK poczułam zapach miodu prosto z pasieki, niestety bolesne użądlenie też się zdarzyło, ale mądrość, dobroć czarnoskórych sióstr było jak miód na serce.
Jakiś czas później poznaje Clarissę. zaniepokoiła mnie, była bardzo przestraszona, najchętniej nie wystawiałaby nosa spod kołdry, bała się, bała się jego, swojego prześladowcy, który wciąż powtarzał Wiem o tobie wszystko KLIK. Bez wątpienia mógłby to być Temat na pierwszą stronę KLIK. Lecz jednak ważniejsze okazało się pokazanie że "Gazety uczą ludzi jak mają myśleć", rozczarował mnie zupełnie ten temat.  Całkiem fascynujące było też było to, co działo się Za ścianą KLIK w domu pewnej starszej kobiety i jej córki Frances. Po tym jak postanowiły w ramach ratowania swojego domu i budżetu, sprowadzić lokatorów. Z pewnością była to dla nich Druga szansa KLIK Bałam się bo nie wiedziałam o co chodzi, w głowie pojawiał się totalny mętlik, dezorientacja, co jest jawą a co snem? czy może to wszystko to sen? albo wręcz odwrotnie. Przestraszona wyszłam z tajemniczego miejsca gdzie kruki ciągle krakały a po pominięciu dawki leków miało się zwidy. Wyszłam stamtąd i co? wylądowałam na Czerwonej Planecie i poznałam  Marsjanina KLIK nie, nie takiego zielonego z trzema palcami, zwyczajny człowiek astronauta, po nie udanej misji na Marsie został sam, jego załoga odleciała.  Kibicowałam mu z całych sił. Facet miał świetne poczucie humoru, które nie opuszczało go na krok, znalazł się w tak beznadziejnej sytuacji, ale  chęć przeżycia dodawała sił. No i pomysły, którymi zaskakiwał ehh MacGyver niech się chowa!

SIERPIEŃ

Druga połowa wakacji, może pamiętacie nie był jakoś radosny, przynajmniej wtedy gdy trafiłam do Domu Służących KLIK ileż tam było bólu i cierpienia historia piękna, lecz serce mnie ściskało. Wyjechałam stamtąd i udałam się na Kostkę do Czech odwiedzić Ostatnią Arystokratkę  KLIK ile mnie tam śmiechu czekało, absurdalne zachowania, specyficzne osoby tam mieszkające. Polubiłam Marię i z pewnością nie długo znów do niej wpadnę, sprawdzić jak dalej toczą się losy jej rodziny i czy uda im się w końcu podciągnąć budżet, a tak jak mowa o pieniądzach to z Czech przeniosłam się do Nowej Zelandii i to aż do 1866 roku. Trafiłam na gorączkę złota, tajemniczą śmierć i zniknięcie jakiegoś młodego bogacza, chociaż myślałam, że przeżyje większą przygodę, tu każdy  kręcił się wokół  Wszystkiego, co lśni  KLIK. Gdy przygoda w Nowej Zelandii dobiegła końca, przeniosłam się do Drezna i to akurat w tym czasie gdy było bombardowane. Był rok 1945 II Wojna Światowa dobiegała końca. Poznałam tam Annę, młodą Niemkę, która straciła swoich bliskich,  wydarzenia z tamtego okresu cały czas mną wstrząsają, tego bólu, smutku nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić. Przypadek chciał, by Anna spotkała pewnego reportera i to aż z Nowego Jorku, który przybył z misją. Stanley, bo tak mu na imię wyrwał ją z wojennego piekła do tętniącego życiem Nowego Joru, aż po atol Bikini KLIK.



Uwaga tego lata przeczytałam  6631 stron juppiii ;)

No dobra kłamałam, że jest to krótkie przypomnienie, moje letnio-wakacyjne przygody książkowe dobiegły końca, ale tylko letnio wakacyjne, bo przecież z czytaniem się nie rozstaję. A Wy gdzie byliście tego lata? Jakie krainy zwiedzaliście?