poniedziałek, 19 października 2015

#5 Poniedziałek z Sherlockiem

Po przerwie Sherlock wraca z nową porcją zagadek. Ktoś tęsknił? Czy są tu fani powieści detektywistycznych i Sherlocka?






Z Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa


Część: 3

Opowieść siódma

BŁĘKITNY RUBIN

Portier Peterson po tym jak w świąteczny wieczór wracał wieczorem był świadkiem kłótni między nieznajomym mężczyzną, a grupką hultajów. Chcąc pomóc mężczyźnie przyspiesza kroku, lecz Ci uciekają, to samo robi nieznajomy. Na chodniku został jego kapelusz, który strącił jeden z łobuzów, oraz, gęś, która pewnie mężczyzna niósł na świąteczną kolację, ptak  miał  przyczepioną karteczkę z napisem "Dla Pani Henrykowej Baker" natomiast na podszewce kapelusza widniały inicjały H. B.  Kapelusz trafił do rąk Sherlocka, a gęś portier zabrał dla rodziny. Zwrócenie zgub było trudne, lecz oczywiście Sherlock zachęca Johna by dostrzegł w kapeluszu zagadkę intelektualną, sztuką dedukcji otrzymać informację o jego właścicielu. Dyskusję mężczyzn przerywa nagła wizyta portiera Petersena, który wpadł do pokoju zziajany, mówiąc szybko "Gęś, panie Holmes! Gęś!" Ku zaskoczeniu detektywa i jego przyjaciela, portier wyciąga piękny błękitny kamień, który żona Petersena znalazła w żołądku ptaka. Okazało się, że kamień ten to nie byle jaki klejnot, a błękitny rubin hrabiny Morcar, który został skradziony w hotelu "Cosmopolitan" kilka dni temu. Szykuje się wielkie śledztwo, trzeba wyjaśnić w jaki sposób skarb ze szkatułki hrabiny trafił do wnętrza gęsi. Za kradzież kamienia zostaje oskarżony młody hydraulik, lecz wszystkiemu zaprzecza. Sherlock postanawia zamieścić  ogłoszenie w gazecie o tym, że znaleziono kapelusz i gęś. Do mieszkania na Baker Street przychodzi mężczyzna i przedstawia się jako Henry Baker, potwierdza, że kapelusz należy do niego jednak Sherlock tłumaczy, że gęś musiała zostać zjedzona, inaczej zepsułaby się a szkoda było tak dorodnego ptaka, w zamian Sherlock odkupił inną świeżą i równie dużą. Od razu widać było, że mężczyzna nie miał pojęcia co gęś zawiera w środku, Sherlock z ciekawości podpytuje, gdzie dostał tamtą, bo rzadko widuje się tak tłuste okazy. Pan Henry z chęcią polecił oberżę  "Alpha Inn" gdzie jej gospodarz pan Windigate założył klub a jego członkowie po uiszczeniu składki dostawali  gęś na Boże Narodzenie. Sherlock i Watson udają do oberży, tam rozmawiając z panem Windigate'm dowiadują się, że ten kupuje gęsi od Breckinridge'a handlarza z Covent Garden. Gdy John i Sherlock odwiedzają i jego ten z wściekłością reaguje na pytanie sąd nabył gęsi w końcu dowiaduje się, że gęsi pochodzą od pani Oakshott, która jest dostawcą jaj i drobiu. Mężczyźni chcieli się udać do pani  Oakshott ich rozważania przerwał hałas dobiegający z miejsca, z którego właśnie odeszli. Jakiś mężczyzna nerwowo krzyczał i wygrażał, że jedna z gęsi należała do niego i została gdzieś sprzedana. Sherlock przygląda się mężczyźnie i postanawia wdać się w dyskusje i dowiedzieć więcej, bo intuicja mu podpowiada, że ten mężczyzna jest zamieszany w sprawę z gęsią i jej drogocennym "jajem" .

Opowieść ósma

WZORZYSTA WSTĘGA

Wczesnym rankiem, gdy John mieszkał jeszcze z Sherlockiem na Baker Street zawitała, młoda kobieta, jej przerażenia i strachu nie dało się ukryć. Sherlock spostrzegł również, iż ich nowa klientka wybiegła z  domu w pośpiechu. Panna Helen Stoner a jej ojczymem jest ostatni potomek z najstarszych saskich rodów w Anglii dr. Roylott.  Posiadłość rodu rozchodziły się przez granice hrabstw Berkshire i Hampshire. Panna Stoner tłumaczyła, że mężczyźni z tego rodu charakteryzowali się gwałtownym charakterem bliskim obłędu  wielu nazywało jej ojczyma postrachem wioski,  jego jedynymi przyjaciółmi byli cyganie, którym pozwalał koczować na swoich terenach.  Jej ojczym nabył również niezwykłą manię posiadania egzotycznych zwierząt, po posiadłość w Stoke Moran grasował gepard i pawian. Helen wraz ze swoją siostrą bliźniaczką Julią rzadko opuszczały posiadłość, nie miały również życia towarzyskiego, a na noc z obawy przed zwierzętami zamykały swoje pokoje. W tej właśnie sprawie przybyła panna Stoner.  Dokładnie dwa tygodnie przed swoim ślubem Julia zmarła w dość dziwnych okolicznościach. Helen zaczęła swoją opowieść od wieczora gdy to Julia nie mogąc spać przyszła do jej pokoju. Kobiety rozmawiały i w pewnym momencie Julia spytała czy Helen słyszy gwizdanie w środku nocy około trzeciej godziny. Pytanie bardzo zdziwiło siostrę bo nic takiego się nie zdarzyło , jednak Julia była pewna, że nic jej się nie przyśniło, Julia wstała i wróciła do swojego pokoju. Informacja ta jednak nie dawała spokoju Helen , Julia to jej bliźniaczka a bliźnięta współodczuwają,  czuła, że w powietrzu wisi jakieś nieszczęście. W środku nocy szalała nawałnica, między świstem wiatru i bębnieniem deszczu Helen usłyszała przeraźliwy krzyk swojej siostry. Przerażona Helen wstała z łóżka a wychodząc z pokoju usłyszała cichy gwizd taki o jakim wspomniałam wieczorem jej siostra. Idąc do pokoju Julii zauważyła uchylone drzwi jej pokoju a w nich przerażoną i bladą Julię, jej zachowanie było dziwne kiwała się i uginała a w pewnym momencie nogi odmówiły posłuszeństwa i Julia upadła na podłogę wijąc się z bólu. Helen nachyliła się nad siostrą i usłyszała słowa " To była wstęga! Wzorzysta wstęga!" Julia nic więcej nie zdołała dodać, odeszła chwilę potem. Dwa lata po tym zdarzeniu Helen przeniosła się na chwilę do pokoju swojej siostry z powodu remontu, nie mogła zasnąć i rozmyślała o swojej siostrze, gdy nagle usłyszała ciche gwizdanie, przerażona zapaliła światło, lecz nic nie zauważyła, nie mogąc jednak zasnąć postanowiła, że nie zostawi tej sprawy, słyszała o Sherlocku Holmesie  więc bez zastanowienia wczesnym rankiem udała się na spotkanie. Panna Stoker obawiała się, że i ją czeka ten sam los co siostrę i to akurat w podobnym momencie- tuż przed ślubem. detektyw stwierdził, że jest to zaiste interesująca sprawa i chciałby rozejrzeć się po posiadłości. Po oględzinach Sherlock odkrył wiele zaskakujących faktów, a koniec sprawy można powiedzieć,  kończył się powiedzeniem " kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada".



Opowieść dziewiąta

KCIUK INŻYNIERA

Pewnego ranka do Johna przybywa jego dawny pacjent, który oznajmia że przyprowadził pacjenta i czeka w poczekalni. Był to młody trzydziestoletni mężczyzna, Victor Hatherley  był bardzo blady i prosił by John zajął się jego kciukiem, a raczej tym to z niego zostało, bo gdy rozwinął dłoń z chusteczki i pokazał John zadrżał, kciuk mężczyzny został odcięty lub urwany.  Victor przyznał Johnowi, że padł ofiarą zamachu. Mężczyzna przyznaje, że pewnie gdyby nie ten kciuk to policja nie uwierzyłaby mu w historię, jaka go spotkała. John zaznacza, swojemu pacjentowi, jeśli jest to trudna zagadka to niewątpliwie powinna trafić w ręce jego przyjaciela detektywa Sherlocka Holmesa. Mężczyźni udali się dorożką na Baker Street, gdzie opowiedział zdarzenie jakie go spotkało. Zaczął od tego, czym się zajmuje, a mianowicie jest inżynierem hydraulikiem, po straceniu posady w jednej ze znanych firm Victor postanowił rozkręcić własny interes, lecz nie spodziewał się tak niskiego obrotu i zainteresowana z usług. Szansa na zarobek i to dość solidny pojawiła, się gdy w dzień przed zdarzeniem odwiedził go pewien dżentelmen, pułkownik Lysander Stark chciał porozmawiać o interesach i zaznaczył, że jest to sprawa, która wymaga całkowitej dyskrecji. Victor przysiągł, że dochowa tajemnicy. Udał się ostatnim pociągiem do Eyford w hrabstwie Berkshire gdzie jak zapewnił go pułkownik będzie musiał naprawić prasę hydrauliczną, która służyła do eksploatowania ziemi fulerskiej, pułkownik zaznaczył też, iż złoża te eksploatuje wraz  z przyjaciółmi potajemnie, dlatego tak zależy mu na dyskrecji. Panowie umówili się późną nocą, jadąc powozem Victor nie był wstanie zobaczyć dokąd dokładnie jedzie, gdyż okna zasłaniały zasłony, podróż trwała godzinę. Gdy dotarł do domu, w którym miała wykonać swoją pracę pułkownik zostawił go na chwile samego. W pokoju zjawiła się  kobieta z przerażeniem kazała Victorowi natychmiast opuścić to miejsce, póki nie jest za późno, mężczyzna odpowiedział, że nie może gdyż nie wykonał jeszcze swojej pracy, lecz kobieta uparcie twierdziła, że nie warto. Zniknęła natychmiast gdyż do pokoju wszedł pułkownik u boku swego sekretarza pana Fergusona. Obaj mężczyźni zaprosili Vitora do obejrzenia prasy, ku zdziwieniu hydraulika prasa znajdowała się w domu. Oglądając maszynę Victor zrozumiał, że pułkownik i jego wspólnik  wykorzystują ja w zupełnie innym celu, powiedział kilka słów za dużo, które rozzłościły pułkownika. Wraz z panem Fergusonem podstępnie zamknęli Victora w prasie, wszystko zaczęło się poruszać Victor wiedział, że maszyna może zmienić go w miazgę jeśli natychmiast się nie wydostanie. Cudem udało mu się umknąć. Z pomocą kobiety, która wcześniej go ostrzegała próbuje uciec oknem. Dalej pozostaje tylko tępy ból i utrata przytomności. Po przebudzeniu Victor szybko udał się na pociąg potrzebował lekarza i tak trafił do Johna i później Sherlocka. Sprawa jest tajemnicza, ponad to Sherlockowi zaświtało w głowie pewne ogłoszenie z przed roku o zaginięciu młodego inżyniera hydraulika, który opuścił swe mieszkanie późnym wieczorem i już do niego nie powrócił. Panowie  powiadamiają Scotland Yard i wraz z inspektorem Bradstreet'em udają się do Eyford. Na miejscu wpadają na pewien trop a w płonącym domu, straż znajduje nie tylko niepokojące przedmioty, ale ku ich zdziwieniu ludzki kciuk.